O tym piwie miał być osobny wpis, ale jakoś nie miałem pomysłu na wstęp, więc trafiło do Krótkiej. Zresztą o Brew Dogu napisano już wszędzie i wszystko. Jack Hammer jest mgliście złoty. Piana średniej urody. Niezbyt obfita, opada szybko. Ach, aromat soczyście świeży, owocowy. Tak powinna pachnieć IPA. Smak równie wzorowy. Tropikalne owoce: grejpfrut, ananas, mango. Goryczka spora (100 IBU), ale nie jest osamotniona na języku. Tło słodowe wyraźne. Wysycenie średnie, świetnie pasuje do tego piwa. Jack Hammer jest wyśmienity. To najlepszy przykład, że wysoka goryczka nie musi oznaczać ściągania na podniebieniu i drętwienia języka. Z dedykację dla Doctora Brew.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okocim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okocim. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 kwietnia 2014
piątek, 21 marca 2014
Krótka Piwka 11
W Krótkiej dzisiaj wieści z Biedronki, żarty za dychę, forsowanie polskiego stylu piwnego i koncernowa wizja koźlaka.
Piwoteka, Duch Kraftu
Piana mała, nietrwała, jedynie trochę osiadła na szkle. Barwa ciemnozłota, może bursztynowa. Duch jest mętny. Aromat słodki, średnio intensywny, po połowie chmielowy i słodowy. Czuję brzoskwinie, morele. W smaku słaba goryczka ze sporą dozą owoców w tle. Wysycenie niskie. Taki górno-fermentacyjny koncerniak wyszedł. Za 10 zł zdecydowanie nie polecam. Kiedyś stojąc na przystanku podsłuchałem historię o żulu, który za drobniaki opowiadał żarty. Duch Kraftu jest właśnie takim żartem, tylko, żeby go zrozumieć nie trzeba wydać ani grosza. Wystarczy znaleźć opis z kontry w internecie.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Krótka Piwka 4
W tej piwce trzy trunki. Niestety nie wyszło zbyt dobrze, ale człowiek uczy się na błędach. No poza Miłosławiem, który zawodzi mnie już któryś raz.
Miłosław Pszeniczne
Miłosław Pszeniczne
Kolor bursztynowy, mętny. Piana obfita, zgodnie ze stylowymi normami. Za to zapach od nich odbiega. Goździków i banana nie uświadczymy, jest za to lekki karmel i słód. W smaku wodniste, ale pojawiły się goździki. Po za tym bardzo delikatny kwasek i palona goryczka na finiszu. Miłosławia Pszeniczne można wypić, ale niewiele on oferuje. Znaków charakterystycznych dla pszenicy jest niewiele, etykieta też wprowadza w błąd pisząc, że piwo jest pełne. To Pszeniczne było ostatnią deską ratunku dla Miłosławia. Po słabym, wadliwym Pilsenerze pitym parę miesięcy temu, dopiero któraś z kolei lidlowa promocja skłoniła mnie do sięgnięcia po jedno z tej serii piw. Jak widać, to była błędna decyzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)