"Piwo z serca Wielkopolski", ale do bodaj 1 maja bieżącego roku nie miałem pojęcia o jego istnieniu. Natrafiłem na nie, nie w sklepie specjalistycznym, tylko w zwykłej alkobudzie bez nazwy na Ratajach. Alkobuda, którą z powodu posiadania tylko jednej marki prezerwatyw, będę nazywał Condorem, jest całkiem nieźle wyposażona, a i ceny niczego sobie (m.in. Jankes za 5,90 zł). Wracając do Chmielarza, kosztował mnie 3 zł plus butla. Ma 5,5% alkoholu na 10,1% ekstraktu wagowo. Jasne pełne pasteryzowane. Piana urody raczej ulotnej, średnio i dużo pęcherzykowej. Barwa złota, lekko mętna. W aromacie chmielowo żelaziste. Jest słód i delikatny miód pochodzący z utlenienia. Smak słodki, znów ten miód, lekkie żelazo. Całość podbita sporą kwaśnością. Wysycenie średnie. Słabe to, gdybym był sercem Wielkopolski to byłoby mi wstyd. Oprawa graficzna ma jakiś potencjał, szkoda, że wygląda jakby była zrobiona w 3 minuty w Kalkulatorze Windowsa 98.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fortuna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fortuna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 maja 2014
środa, 30 kwietnia 2014
Dwa, ale potrójne
Za Triplami nigdy nie szalałem, będąc x lat temu w Belgii, chętniej sięgałem po ciemne, w moim odczuciu, bardziej złożone dubble. Ostatnia wycieczka do TESCO, a właściwie zakup paru butelek nowego polskiego tripla podsunął pomysł sprawdzenia formy dwóch pierwszych polskich triplów - Triple Blond od Corneliusa oraz Komesa Potrójnego z Fortuny.
Komes ma pewną przewagę, przeleżał bowiem parę miesięcy w mojej piwnicy. Triple Blond jest świeżutki. Sprawdźmy jak sprawdzą się jedyni przedstawiciele tego mocnego, belgijskiego stylu w Polsce (Szczuna nie liczę, spadł za daleko od jabłoni BJCP).
sobota, 22 marca 2014
Owocowe nowości na lato
Rzadko mam tak, że idąc do Żabki, czy innego sklepu niespecjalistycznego, doznaję olśnienia i wiem o czym napiszę i co zdegustuję następnym razem, gdy znajdę na to czas. Tym razem było inaczej.
Od wejścia w me piękne, duże oczy rzuciła się radlerowa ofensywa od Carlsberga, czyli Carlsberg Citrus. 56% piwa i 44% napoju limonkowego - I've been there, done that - jak mówią polscy magistrzy, dostatecznie długo zmywający talerze w Irlandii, mimo wszystko zdecydowałem się spróbować. Druga nowość jest bardziej intrygująca. Nie rzucała się tak w oczy jak Carlsberg, nie miała jeszcze swojego miejsca na półce, musiałem ją wyjąć ze skrzynki leżącej na sklepowej podłodze. Fortuna Mirabelka to kolejna owocowa nowość ze sztandarowej serii browaru Fortuna. Tradycyjnie edycja jest limitowana, a samo piwo "naturalne z sokiem z mirabelki". Sprawdźmy.
środa, 11 grudnia 2013
Pierwszy polski quadrupel
W zalewie Grand Prixów, piw żytnich oraz informacji o rzemieślniczych porterach bałtyckich, bez echa przeszła wiadomość o pierwszym polskim quadruplu. Jak głosi krawatka, bursztynowym, mocnym klasztorniakiem Browar Fortuna postanowił uczcić 125 lat "warzenia specjalności". No właśnie, mocnym. Jak patrzę na te 10% alkoholu to nachodzi mnie obawa, że zaraz zamiast wyśmienitym trappistem wznosić toast za Furtunę, będę się czuł jakbym o 7 rano świętował znalezienie akurat tylu drobnych, żeby starczyło na biedronkowego V.I.P.-a. Trzymam kciuki za browar z Miłosławia, żeby Komes Poczwórny Bursztynowy okazał się być wybornym quadruplem, a nie dyskontowym mózgotrzepem. Wystarczy trzymania kciuków, czas otworzyć belgijską, czterogłową bestię.
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Krótka Piwka 4
W tej piwce trzy trunki. Niestety nie wyszło zbyt dobrze, ale człowiek uczy się na błędach. No poza Miłosławiem, który zawodzi mnie już któryś raz.
Miłosław Pszeniczne
Miłosław Pszeniczne
Kolor bursztynowy, mętny. Piana obfita, zgodnie ze stylowymi normami. Za to zapach od nich odbiega. Goździków i banana nie uświadczymy, jest za to lekki karmel i słód. W smaku wodniste, ale pojawiły się goździki. Po za tym bardzo delikatny kwasek i palona goryczka na finiszu. Miłosławia Pszeniczne można wypić, ale niewiele on oferuje. Znaków charakterystycznych dla pszenicy jest niewiele, etykieta też wprowadza w błąd pisząc, że piwo jest pełne. To Pszeniczne było ostatnią deską ratunku dla Miłosławia. Po słabym, wadliwym Pilsenerze pitym parę miesięcy temu, dopiero któraś z kolei lidlowa promocja skłoniła mnie do sięgnięcia po jedno z tej serii piw. Jak widać, to była błędna decyzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)