Myślałem, że Vitus Weizenbock z browaru Weihenstephaner poczeka w mojej piwniczce aż do września i wypiję je wraz z pierwszymi jesiennymi dniami. Nocna burza i przedpołudniowe deszcze wywołały we mnie ochotę na piwo przyjemnie rozgrzewające szybciej niż się spodziewałem. Z Weizenbockami nie miałem wcześniej zbyt dużo do czynienia. Właściwie, poza tym z Kormorańskich Podróży, nie kojarzę żadnego innego, jednak podbił on moje kubki smakowe i postanowiłem poznać innych reprezentantów tego stylu.
Recenzja tego piwa rozpoczyna też nową serię w Degustacjach pod Płotem. A mianowicie, gdy piwo będzie kojarzyło mi się z jakimś utworem muzycznym w jakikolwiek sposób; czy to nazwą, etykietą, barwą, aromatem, stylem albo krajem, z którego pochodzi, słowem czymkolwiek; będę wrzucał do notki link do tej piosenki. Waszym zadaniem, przed przystąpieniem do przeczytaniem recenzji, będzie kliknąć "play".
Recenzja tego piwa rozpoczyna też nową serię w Degustacjach pod Płotem. A mianowicie, gdy piwo będzie kojarzyło mi się z jakimś utworem muzycznym w jakikolwiek sposób; czy to nazwą, etykietą, barwą, aromatem, stylem albo krajem, z którego pochodzi, słowem czymkolwiek; będę wrzucał do notki link do tej piosenki. Waszym zadaniem, przed przystąpieniem do przeczytaniem recenzji, będzie kliknąć "play".