Bździągwa, szczun i rojber. I już przed moimi oczyma staje jeżycka Żabka; tuz obok stara, brudna, zaszczana brama; a w niej Rysiek Peja z puszką Tyskacza w łapie. Ot, dzień jak co dzień, raperskie życie. Jak się okazuje pewnemu poznańskiemu studentowi, te 3 słowa skojarzyły się także z piwami belgijskimi i tak właśnie powstała Bździągwa, Szczun i Rojber. Najbardziej belgijskie ze wszystkich poznańskich (i pewnie polskich) piw. Niestety Szczuna nie udało mi się już dostać, nie pozostaje nic innego jak poczekać na następną warkę.