Ten cykl zapowiadałem już jakiś czas temu, lecz dopiero dziś zebrało mi się na wspominki. I na wycieczkę do Centrali Piwnej po Leffe Brune w promocyjnej cenie. Ale po kolei.
Gdy w wieku 16 lat dowiedziałem się, że będę brał udział w wymianie uczniowskiej z pewną belgijską szkołą, pierwsze co przyszło mi do głowy to, to że akurat mam tyle lat, żeby legalnie kupić tam sobie piwo. Z perspektywy czasu to brzmi głupio. Jednak warto pamiętać, że jak się ma 16 lat w Polsce to pije się to na co cię, po pierwsze, stać, a po drugie, to co ci sprzedadzą. W Belgii takiego problemu nie było. Jestem przekonany, że właśnie ta wycieczka otworzyła mi oczy na bogactwo piwnego świata. Byłem w niemałym szoku, gdy zobaczyłem, że sklepowe półki uginają się od piw ciemnych, które w Polsce były rzadkością. To właśnie po nie najchętniej sięgałem podczas wymiany. Dzisiaj Leffe Brune, jedno z tych piw, które najczęściej piłem w belgijskich pubach. Jestem ciekaw czy mój stosunek do tego piwa przez te kilka lat zmienił się.