Co raz mniej czasu mam na picie piwa, co lekko koliduje z prowadzeniem bloga o piwnym profilu. Z nowościami jestem na bakier, znaczy regularnie kupuję, ale bardziej składuje w kuchni i piwnicy niż jestem z nimi na bieżąco. Taka dola człowieka pracującego. Właściwie picie piwa ogranicza się w moim przypadku tylko do uzupełniania elektrolitów koncernowymi klasykami.
Żeby jakoś wrócić do regularnych wpisów w Degustacjach pod Płotem i wyrwać się z rutyny degustacji, wpadłem na pomysł serii okołopiwnych felietonów, esejów, krotochwil, a może nawet nowożytnych tragikomedii zrywających z zasadą trzech jedności. Do głowy przyszły mi dwie nazwy dla tego cyklu. Na Sucho i O Suchym Pysku nawiązując do tego, że będę przy pisaniu pił herbatkę, soczek albo wodę. Nie piwo w każdym razie. Obie nazwy mi się podobają, więc będę używał ich zamiennie. Zacznę od O Suchym Pysku, bo wpadłem na to później.
![]() |
| Koncernowa klasyka z Wielkopolski |
Żeby jakoś wrócić do regularnych wpisów w Degustacjach pod Płotem i wyrwać się z rutyny degustacji, wpadłem na pomysł serii okołopiwnych felietonów, esejów, krotochwil, a może nawet nowożytnych tragikomedii zrywających z zasadą trzech jedności. Do głowy przyszły mi dwie nazwy dla tego cyklu. Na Sucho i O Suchym Pysku nawiązując do tego, że będę przy pisaniu pił herbatkę, soczek albo wodę. Nie piwo w każdym razie. Obie nazwy mi się podobają, więc będę używał ich zamiennie. Zacznę od O Suchym Pysku, bo wpadłem na to później.
