Recenzję Suffolk Springer zacznę od drugiej strony. Dosłownie, bo od kontry, która przepełniona jest jakimś bełkotem o koniach wyścigowych, których szanse maleją. Brzmi to jak fragment książki "Horseracing for dummies". Jak się okazuje to piwo to swoisty hołd dla wyścigów konnych, które są znakiem rozpoznawczym hrabstwa Suffolk, z którego browar Greene King się wywodzi. Pod względem piwowarskim, mamy tu do czynienia z angielskim ciemnym ale. Skoro historię stojącą za butelką Suffolk Springer znamy, to możemy przejść do degustacji.